Przeczytaj


SZUKAJ:

Przychodzi transseksualista do meczetu. Kiedy muzułmański mężczyzna czuje się kobietą

2013-11-03 18:39:54, komentarzy: 0
50-letnia Rully Mallay i 24-letnia Ienes - transseksualistki z Yogyakarty, Indonezja
 
Ściąga sztuczne rzęsy, myje twarz, a spódnicę i damską bluzkę zamienia na długą kurtkę i spodnie. I wchodzi do męskiej części
meczetu. - Akceptuję to, że pod względem fizycznym jestem nadal mężczyzną, więc modlę się jak mężczyzna - wyznaje. Rully, pełna wigoru 51-latka, mieszka w wiosce Kauman na indonezyjskiej wyspie Jawie. Choć pytała swoich przewodników religijnych o zdanie, decyzję o przyjęciu status quo podjęła sama.

- Islam nie akceptuje warii. Jeśli chcą się modlić w meczecie, muszą wrócić do swojej oryginalnej postaci - zaznacza Haedar Nasir, duchowny i wysoki funkcjonariusz w Muhammadiyah, drugiej co do wielkości organizacji muzułmańskiej w Indonezji. Jego zdaniem "mężczyźni uważający się za kobiety mogą praktykować w świątyni tylko pod warunkiem, że ubiorą się zgodnie ze swoją biologiczną płcią".

Prostytutka, muzułmanka, transseksualistka

Transseksualni wyznawcy islamu albo stosują się do tych zasad, albo w ogóle nie modlą się w miejscach publicznych. Ibu Maryani to wyjątek potwierdzający regułę. Korzysta wyłącznie z kobiecej nawy w meczecie. Zakłada na głowę chustę, a codzienny strój chowa pod luźną szatą. Mimo że trudno odróżnić ją od innych muzułmanek, często przyciąga dezaprobujące spojrzenia.

Dorastała w chrześcijańskiej rodzinie. Przyznaje, że miała dużo szczęścia, bo jej adopcyjnirodzice nie próbowali jej zmieniać. Pamięta, jak powtarzali jej tylko, że nie może kraść i kłamać. Z tego, że mimo chłopięcej fizjologii jest dziewczynką, zdała sobie sprawę jako dziesięciolatka. Gdy dorosła, zaczęła wychodzić wieczorami ubrana jak kobieta i szukać seksualnych doświadczeń. Później została prostytutką.

W dzień swoich 25. urodzin zdecydowała się na zawsze zerwać z przeszłością. Zmieniła wiarę na islam. - Czułam, że coś mnie do tego wzywa - wspomina. Przy monotonnych dźwiękach arabskiego wyznania wiary czuła wewnętrzny spokój. Czuje się znacznie pewniej, gdy nosi damskie ubrania, nawet do modlitwy. - Jestem kobietą, więc nie będę się modlić jak mężczyzna - mówi. Kiedy kilka lat temu zdała sobie sprawę, jak niewiele warii przychodzi do meczetów, postanowiła działać.

W sezonie ślubnym jej dom w Yogyakarcie zmienia się w salon piękności. W dzień wypełniają go kobiety - przychodzą upiąć włosy i zrobić makijaż. Wieczorami budynek pełni zupełnie inną funkcję. Staje się miejscem wspólnej modlitwy transseksualistów. Od niedawna do zaimprowizowanego meczetu przychodzi Rully. Choć wciąż przebiera się na tę okazję w męską odzież, to, jak zaznacza, "tutaj przynajmniej czuje się akceptowana taką, jaka jest".

Transseksualni muzułmanie nie modlą się w meczecie

Pokój przeznaczony do praktyk religijnych jest prosty. Dwa na trzy metry, prawie pusty, kilka obrazków na ścianach, niektóre z tekstem w języku arabskim. To tutaj imam Abdul Muiz Ghazali prowadzi modlitwę i zajęcia z Koranu. Ibu była pierwszą uczennicą. - Na początku przychodziłam tylko ja. Chciałam, żeby inni też mieli okazję dowiedzieć się czegoś więcej o naszej religii - mówi. Wskazując na pozostałe kobiety, dodaje: - Nie mogą korzystać z lekcji w meczecie, ponieważ boją się reakcji ludzi.

Podłogę wyłożono miękkimi matami. Dzisiaj siedzi na nich kilkanaście warii. Modlą się i wertują strony Koranu. Zajęcia zaczęły się o 17 i potrwają do 22. W dni takie jak Idul Fitri, ostatni dzień ramadanu, liczba uczennic sięga nawet kilkudziesięciu.
 
Imam Ghazali: przewodnik duchowy transseksualistów

- Istotą islamu nie jest płeć wiernego, ale jego relacja z Bogiem - wyjaśnia spokojnie i rzeczowo imam Ghazali. Według niego osoby transseksualne mają takie same prawo do praktyk religijnych jak każdy inny muzułmanin.

Duchowny potwierdza, że jego dzisiejsze towarzyszki zazwyczaj nie chodzą do meczetów w Yogyakarcie, ponieważ "nie są pewne, jaką reakcję wywoła ich obecność". Podkreśla jednak, że lokalna społeczność nie jest "radykalna, a jedynie konserwatywna". Mimo to przyznaje, że warie są narażone na ostracyzm. Tej opinii przytakuje 40-letnia Bylan. W spotkaniach takich jak to dzisiejsze uczestniczy regularnie. I jest wdzięczna Ibu, że ta dała jej taką szansę. - W meczecie uznano by nas za osoby godne pogardy - tłumaczy.

Abdul Muiz Ghazali jest zaprzeczeniem swojego poprzednika. Jak wynika z opowieści Ibu, wcześniejszy imam godził się na nadzorowanie modlitw, których intencją była zmiana warii w "prawdziwych mężczyzn". Kontrowersyjny temat trafił wtedy do lokalnej gazety. Czy artykuł był oparty na faktach? Nie wiadomo. Sam duchowny nie udziela w tej kwestii żadnych komentarzy.

Teraz, gdy funkcje przejął jego następca, dla osób transseksualnych sprawy mają się znacznie lepiej. Wygląda na to, że grupa znalazła u niego tak potrzebne zrozumienie. Abdul Muiz kontynuuje rodzinną tradycję szacunku dla odmienności. Jego ojciec, również imam, niejednokrotnie spierał się z fundamentalistami, którzy zabraniali wariom wstępu do świątyni.

Transseksualiści kontra szariat: chłosta, kpiny, wrogość

W Yogyakarcie warie narażone są na wrogie spojrzenia i często stają się obiektem żartów. W swojej rodzinnej wiosce Rully Mallay mieszkała 22 lata. Przez cały czas była zastraszana przez sąsiadów. Na różne sposoby "przekonywali" ją, że powinna zachowywać się jak mężczyzna. Podobnie jest w innych zakątkach Indonezji, gdzie stosuje się nie tylko sankcje religijne, ale także prawne. Indonezyjska Rada Ulemów, główna organizacja religijna w kraju, określa warie terminem "haaram", odnoszącym się do tego, co jest zakazane. A radykalne ugrupowania, takiej jak Islamic Defenders Front (FPI), próbują na własną rękę likwidować konkursy piękności osób transseksualnych, uważając je za niemoralne. W autonomicznej prowincji Aceh, w której częściowo stosuje się prawo szariatu, lokalne władze zaproponowały karę chłosty dla warii i osób homoseksualnych. Przewidziana liczba razów ma wynosić aż 100. Transseksualiści są też na celowniku policji wyznaniowej szukającej na ulicach oznak "rozpusty moralnej".

Sekretarz generalny organizacji non profit Our Voice, pomagającej w Indonezji lesbijkom, osobom transseksualnym i biseksualnym, przyznaje jednak, że pomimo wpływów konserwatywnych grup do głosu coraz częściej dochodzą też te bardziej postępowe.

Przykładów nie trzeba szukać daleko. Dla Ibu przychylność imama Abdula Muiz Ghazali, który uczy warie z własnej woli, wzmacnia jej wiarę mimo panoszącej się wokół nietolerancji. Choć jej doświadczenia religijne są trudne, do islamu odnosi się wciąż z szacunkiem. - To ludzie są źli, a nie religia - podsumowuje.



Tłumaczenie i opracowanie tekstu: Iwona Kadłuczka.

Artykuł powstał dzięki współpracy z PANOS London, członkiem PANOS Network - światowej sieci niezależnych instytutów, których celem jest zapewnienie efektywnego użycia informacji do debaty, pluralizmu i demokracji. Panos London promuje udział osób ubogich i wykluczonych w krajowych i międzynarodowych debatach na temat rozwoju za pośrednictwem mediów i projektów informacyjnych.
Kategorie wpisu: AKTUALNE
« powrót

Dodaj nowy komentarz

Strony internetowe dla firm - szybko i za darmo!