Przeczytaj


SZUKAJ:

Pastor o imieniu Dorothea.

2013-11-02 23:04:08, komentarzy: 0
Polecamy ciekawą historię pastora protestanckiego z małej parafii w Niemczech,który zdecydował się na przejście korekty płci.Tekst zawiera błędy gdy mówi o "nowej orientacji seksualnej" co ma się nijak do procesu korekty płci (a nie "zmiany płci" jak jest w artykule)..Niemniej historia Dorothei,która dzielnie dokonała coming outu przed swoimi parafianami jest poruszająca i zasługuje na chwilę uwagi :) :


W przyszłości pastor Andreas Zwölfer z Neufahrn pragnie żyć jako kobieta. Na spotkaniu przy kawie i cieście domowego wypieku duchowny zwierzył się parafianom z planów zmiany płci i opowiedział o trudnych poszukiwaniach własnej tożsamości.
 

W sali parafialnej czeka na gości odświętnie nakryty stół: w równych odstępach stoją świece i wazony z kwiatami. W powietrzu unosi się zapach świeżo zaparzonej kawy, makowca i ciasta "fale Dunaju". Osiem dni temu pani Ganslmeier obchodziła urodziny, ale głównym bohaterem dzisiejszej uroczystości jest ktoś inny. Do ostatniej chwili nie było wiadomo, czy weźmie udział w spotkaniu. Czy pojawi się w stroju męskim, czy raczej kobiecym? Wierni głowią się, jak zwracać się do kapłana, który z biologicznego punktu widzenia należy do jednej płci, a psychicznie czuje się przynależny do innej.

REKLAMA

W parafii ewangelickiej w Neufahrn wydarzyła się rzecz niesłychana. Kilka dni temu pastor Andreas Zwölfer publicznie przyznał się, że jest transseksualistą i jak najszybciej zamierza poddać się operacji zmiany płci, która przeobrazi go w pełnoprawną kobietę.

Trudno się dziwić, że pastor-transseksualista stał się głównym tematem rozmów mieszkańców wioski z Dolnej Bawarii. Niektórzy od dawna po cichu domyślali się, że z duchownym jest coś nie do końca w porządku. Wiele osób przeżyło szok. A wszyscy nie kryją zaskoczenia.

Pastor Zwölfer przekracza próg sali parafialnej kilka minut po w pół do trzeciej po południu. Nosi długie do ramion kręcone włosy, żółty sweter, obcisłe dżinsy, skórzane buty z wysoką cholewką i szarą kurtkę. Wygląda jak aktywista Partii Zielonych z wczesnych lat osiemdziesiątych, gdyby nie damska torebka przewieszona przez ramię.

Pastor wita każdego z parafian przyjacielskim uściskiem dłoni. Potem zwraca się do zgromadzonych cytatem z Biblii: "Bądź mężny i mocny, nie lękaj się, nie bój się ich, gdyż Pan, Bóg twój, idzie z tobą, nie opuści cię i nie porzuci". Słowa kryją symboliczne przesłanie. - Pewnie do was wszystkich dotarła wiadomość, że ujawniłem swoją orientację seksualną - zagaja duchowny. Potem wyczerpująco tłumaczy, dlaczego podjął brzemienną w skutkach decyzję odnośnie własnej przyszłości. Na koniec stwierdza: - Dzisiaj nie ja jestem najważniejszy. Cieszmy się ze wspólnie spędzonego popołudnia.

Przez następne pół godziny parafianie trzymają na wodzy ciekawość. Pani Ganslmeier, nazywana przez wszystkich "kochaną Ruth" wysłuchuje spóźnionego wiersza, napisanego specjalnie dla niej z okazji 75. urodzin szacownej jubilatki. Parafianie pogrążają się w pogodnej, beztroskiej pogawędce. Pani Ganslmeier pyta, czy ktoś ma ochotę na kolejną filiżankę kawy bezkofeinowej. Wreszcie któryś z gości nie wytrzymuje i pyta pastora Zwölfera, dlaczego tak długo zwlekał z decyzją i przyznał się do odmiennej orientacji seksualnej dopiero w wieku 49 lat?

W spotkaniu uczestniczy 14 kobiet i jeden mężczyzna - prawie wszyscy są leciwymi emerytami. Mimo podeszłego wieku zadają precyzyjne, starannie przemyślane pytania jak podczas przesłuchania policyjnego. Pastor Zwölfer nie chce udzielać zdawkowych, wymijających odpowiedzi. Szczerze aż do bólu opowiada historię człowieka, który od najmłodszych lat nie czuł żadnego związku z własną płcią biologiczną i przebył długą drogę zanim odkrył, kim tak naprawdę jest.

W wieku pięciu lat Andreas Zwölfer zapytał matkę, kiedy i on będzie mógł zajść w ciążę. Usłyszał odpowiedź, która napełniła go zagadkowym smutkiem. Czuł się jak gąsienica, marzącą o przeistoczeniu się w pięknego motyla. - Niestety, metamorfoza leżała poza zasięgiem moich możliwości. Byłem sam częścią problemu - tłumaczy obrazowo pastor. Jego życie przypominało podwójne puzzle - stopniowo pierwiastek kobiecy zaczął odgrywać w jego życiu coraz większą rolę. Przed dwoma laty Andreas Zwölfer wspólnie z żoną rozpoczął posługę duszpasterską w parafii w Neufahrn. Pół roku wcześniej znalazł się w sytuacji, która okazała się kluczowym doświadczeniem, bardzo pomocnym w podjęciu ostatecznej decyzji o zmianie płci. Podczas karnawału kilka parafianek zaproponowało mu, żeby dla zabawy przebrał się za kobietę. Patrząc w lustro pastor doświadczył dobrze znanego uczucia "bezbrzeżnego smutku". Postanowił zasięgnąć informacji w poradni psychologicznej i nagle zrozumiał wiele rzeczy, których wcześniej nie potrafił sobie wytłumaczyć. Wreszcie dopasował ostatnie elementy układanki.

W lutym ubiegłego roku duchowny skonsultował się z dwoma psychiatrami i terapeutą. Chciał się upewnić, czy przeczucie go nie myli. Ponadto opinia specjalisty była konieczna do rozpoczęcia terapii hormonalnej. Diagnoza jednoznacznie potwierdziła, że Zwölfer jest fizycznie mężczyzną, ale psychicznie czuje się kobietą. Dopiero wtedy odważył się na szczerą rozmowę z żoną, ponieważ czasami "strach jest silniejszy od stawienia czoła rzeczywistości". Jego obawy nie były bezpodstawne. Odsetek samobójstw wśród transseksualistów jest znacznie wyższy od średniej krajowej. Andreas Zwölfer odebrał reakcję żony jako wielki dar od losu i wyraz "bezgranicznej miłości" z jej strony. Zamiast rozstania, którego tak bardzo się obawiał, żona została przy nim i obiecała podtrzymywać go na duchu. Duże zrozumienie wykazał także pracodawca. Dziekan Siegfried Stelzner podkreśla, że Kościół protestancki postanowił wspierać duchowo swego duszpasterza. Dlatego dziekan był obecny na spotkaniu, podczas którego pastor przyznał się przed wiernymi do nowej orientacji seksualnej.

- Czeka ojca jeszcze długa droga - stwierdza jedna z kobiet siedzących przy stole. Andreas Zwölfer uśmiecha się. - Pokonałem najdłuższy i najtrudniejszy odcinek - odpowiada. Doświadczył ogromnego wsparcia ze strony rodziców, krewnych i przyjaciół - najważniejszych osób w jego życiu. - Większość mieszkańców Neufahrn respektuje i akceptuje moją decyzję - mówi pastor. Jednak wszystko wskazuje na to, że na początku czerwca opuści parafię. Niektórzy z wiernych zagrozili, że nie przestąpią progu świątyni, dopóki pastor-transseksualista będzie odprawiał nabożeństwa. Zwölfer tłumaczy, że postanowił uszanować wolę wiernych. W przyszłości będzie sprawował posługę duszpasterską w jednym z zakładów karnych lub w szpitalu.

Od ponad pół roku Andreas Zwölfer stosuje terapię hormonalną. Stopniowo rysy jego twarzy subtelnieją, a głos staje się wyższy i bardziej kobiecy. Wspólnie z logopedą ćwiczy emisję głosu. - Okazuje się, że mężczyźni oddychają przeponą, a kobiety klatką piersiową, co wpływa na wysokość wibracji wytwarzanych przez struny głosowe - wyjaśnia fachowo pastor. Razem z żoną wybrał dla siebie nowe imię. Dorothea pochodzi z języka greckiego i oznacza "dar od Boga". Jego stare imię Andreas oznacza "człowieka dzielnego, mężnego". - Uważam, że także trafnie oddaje mój charakter - stwierdza duchowny. Od rozpoczęcia terapii hormonalnej podpisuje wszystkie maile: "Pastor Dorothea Zwölfer". Z prawnego punktu widzenia jest nadal mężczyzną, ale zewnętrznie stara się upodobnić do kobiety, co wcale nie jest takie proste przy wzroście 1,89 centymetrów i 46 rozmiarze obuwia.

Ostatnim i zarazem najtrudniejszym krokiem będzie chirurgiczna korekta płci. Andreas Zwölfer przywiązuje ogromne znaczenie do właściwej terminologii, Założył nawet specjalny blog (www.aufwind2012.wordpress.com), na którym wyjaśnia obiegowe stereotypy dotyczące zaburzeń identyfikacji płciowej. Według różnych źródeł w Niemczech żyje od kilku do kilkudziesięciu tysięcy transseksualistów. Wielu czuje się dyskryminowanych sensacyjnymi nagłówkami w rodzaju "Mężczyzna chce zostać kobietą“, ponieważ według Andreasa Zwölfera: - Nasz mózg zawsze był kobiecy za wyjątkiem ciała.

- Dosyć zagmatwana historia - przyznaje szczerze jedna z parafianek. Dyskusja z pastorem Zwölferem trwała prawie godzinę. - Dziękujemy, że mówił pan tak otwarcie o swoich problemach - stwierdza pani Ganslmeier. Po chwili dochodzi do wniosku, że goście potrzebują odrobiny wzmocnienia po dyskusji na tak trudny temat i podaje ajerkoniak w waflowych czarkach, oblanych czekoladą.

 


Kategorie wpisu: AKTUALNE
« powrót

Dodaj nowy komentarz

Strony internetowe dla firm - szybko i za darmo!