Przeczytaj


SZUKAJ:

CZY KSIĘŻA MAJĄ PRAWO WYPOWIADAĆ SIĘ NA TEMAT TRANSSEKSUALIZMU?

2013-11-03 19:31:55, komentarzy: 0

 Napisał: MARCIN RZECZKOWSKI  17 GRUDNIA 2012


Miałem kiedyś koleżankę, którą dręczył poważny problem. Od dziecka konsekwentnie uważała, że powinna być dziewczynką, ale urodziła się w ciele chłopca. Pochodziła z malutkiej miejscowości na południu Polski, z prostej rodziny. Kiedy dorastała, ludzie rzucali za nią kamieniami, parę razy ją pobito. „Specjaliści” diagnozowali schizofrenię. O tym, że jest transseksualna, dowiedziała się już jako zupełnie dorosła osoba, przypadkiem. Dopiero wtedy była w stanie zacząć układać sobie życie, ale ile lat zmarnowała przez życie w nieświadomości? 

 

FLEJM WAR NA FACEBOOKU

Na Facebooku burzę wywołał artykuł ks. Marka Dziewieckiego Trans-problemy z tożsamościąPadały frazy w rodzaju „ci „specjaliści” specjalizują się pewnie nie w tej dziedzinie, którą im na dyplomie wypisano”, „stwierdziłam skrajną niekompetencję autorki artykułu.. na temat którego nawet nie będę dyskutować , bo jest stekiem bzdur” (OK, cytowanie tego było wredne), „stek bzdur ..kompletnego ignoranta tematu”, ”ksiądz nie ma obowiązku pisać artykułów do wiadomości publicznej. Ksiądz ma obowiązek pomagać ludziom, którzy tej pomocy potrzebują”. Sporo osób uważa, że tekst jest błędny i promuje nietolerancję, ponieważ ksiądz pisze, że w obecnej kulturze człowiek może i ma prawo zmieniać płeć wiele razy, a tymczasem płci zmienić się nie da.

CZY TEKST KS. DZIEWIECKIEGO JEST STEKIEM BZDUR?

W moim przekonaniu ks. Dziewiecki przystępnie i całkiem prawidłowo wyjaśnia teorię gender, istnienie przestrzeni na różnorodność płciową (łącznie z nieutożsamianiem się z żadną z płci), transseksualizm i interseksualizm. Owszem, pisze, że płci się nie da zmienić, zmienić można tylko jej aspekty – no ale to w sumie wszyscy wiemy. On jedynie pisze, że to rozwiązanie łatwe, modne i niezgodne z Ewangelią – co nie jest błędem merytorycznym tylko oceną światopoglądową. Jedyną, na jaką w ogóle może sobie pozwolić ksiądz katolicki.

Autor odwołuje się potem do prawa kanonicznego – czyli czy po korekcie płci można zawrzeć ślub kościelny? Wskazuje też, jaka powinna być rola Kościoła w kontaktach z osobami transseksualnymi, czyli jak ksiądz może pomóc. Podkreśla, że bycie osobą interseksualną czy transseksualną nie podlega ocenom moralnym – czyli że nie jest to grzech. To dużo więcej niż przeważnie myśli się w małych miejscowościach.

CO DOBREGO MOŻE WYNIKNĄĆ Z TAKIEGO TEKSTU?

Na przykład ktoś mógłby wcześniej odkryć, że jest transseksualny. „Gość Niedzielny” jest źródłem wiedzy popularnym wśród tych, którzy nie czytają „lewackich” informacji. A tu, proszę: autorytet wyjaśnia, że istnieje transseksualizm, interseksualizm, że jest coś takiego jak operacyjna zmiana płci (cytuję), że czucie się przedstawicielem płci przeciwnej to nie grzech. To sporo.

Na przykład ktoś z otoczenia mógłby przeczytać, że ten tam, z długimi włosami, nie jest obłąkany, nie grzeszy i że autorytet z katolickiego medium wypowiada się o transseksualistach z szacunkiem. I że tacy jak ten z długimi włosami są mile widziani w społecznościach przykościelnych. I może by nie rzucił kamieniem albo nie skopał, albo nie wybił zębów. To też sporo.

CZY TRANSSEKSUALIZM POWINIEN INTERESOWAĆ KSIĘŻY?

Dwie scenki. Pierwsza: do księdza w Pcimiu Dolnym przychodzi Asia, chórzystka. Dawniej była radosnym, pogodnym dzieckiem. Teraz ma trzynaście lat, garbi się i od pewnego czasu bardzo izoluje od otoczenia. Po dłuższym kluczeniu wokół tematu wyznaje, że nikomu o tym nie mówiła, ale czuje się chłopakiem, bandażuje piersi, żeby nie było ich tak strasznie widać, że wolałaby być Wojtkiem… I z lękiem pyta, czy ona wariuje. Czy lepiej, żeby ksiądz zrobił jej kazanie o grzechu lub wezwał egzorcystę, czy żeby wyjaśnił, że to transseksualizm i że co prawda płci nie zmieni (bo niby są operacje, ale to byłby grzech), ale on zawsze jej wysłucha?

Druga: do księdza przychodzi Wojciech i mówi, że kiedyś był Asią, ale teraz skorygował płeć, o, tu ma akt urodzenia, tu ma zaświadczenie od lekarza o przejściu operacji, jest więc mężczyzną i chciałby w tym oto kościele wziąć ślub z Marią. Czy ksiądz powinien wiedzieć, co na ten temat mówi prawo kanoniczne, czy też może żyć w błogiej niewiedzy?

Artykuł ks. Dziewieckiego byłby pomocą dla księży postawionych w obydwu sytuacjach. A „Gościa Niedzielnego” księża, rzecz jasna, czytają.

CZY KSIĘŻA W OGÓLE MOGĄ MÓWIĆ, CO JEST DOBRE DLA OSÓB TRANSSEKSUALNYCH?

To się wielu wyda nieprawdopodobne, ale istnieją wierzący katolicy, którzy są przy okazji transseksualni. Ci z nich, którzy wiedzą, że są TS, mają nie lada problem, ponieważ ich wiara zabrania im korekty płci. Ateistyczna większość środowiska LGBT często reaguje w takich sytuacjach agresywnie i podważa światopogląd osoby, która i tak czuje się osaczona. Nawet jeśli ludzie atakują czyjąś wiarę lub osobiste wybory ponieważ chcą pomóc,  ktoś, kto wierzy, może mieć poczucie pogłębiającej się izolacji i rozpaczliwej samotności – no bo Kościół odrzuca, transi odrzucają… Kiedyś osobiście uczestniczyłem w takim grupowym „pomaganiu” – które zakończyło się dramatycznym wylogowaniem osoby nawracanej na korektę płci. Nie polecam.

Ks. Drzewiecki w swoim tekście stara się przeciwdziałać odrzuceniu. Pokazuje, dokąd wierząca osoba transseksualna może się udać, a przy okazji modeluje postawy księży i czytelników – członków katolickich grup formacyjnych. Pośrednio wyraża też potrzebę powstania duszpasterstwa dla osób transseksualnych, co wcale nie byłoby głupie. Ostatecznie korzystaliby z niego ci, którzy i tak nie chcą korygować płci – przynajmniej ktoś by ich wysłuchał. Lewicująco-ateistyczna Trans-Fuzja z wiarą sobie nie radzi (wyraźnie widać to na początku przywołanego wcześniejflejmu), a mnogość ofert jest lepsza niż przycinanie wszystkich TS do jednego schematu.

Problemem jest uogólnianie przekazu do wszystkich osób transseksualnych. Ale ten problem dotyczy wszystkich, a nie tylko księży.

„OSWAJANIE TRANSPŁCIOWOŚCI”

Z mojej perspektywy dobrze, że księża katoliccy promują mniej więcej rzetelną wiedzę na tematy trans i inter, nawet jeśli jest to wiedza mocno doprawiona konkretnym sosem światopoglądowym. Ostatecznie sam piszę światopoglądowo, Trans-Fuzja również od swojego światopoglądu wolna nie jest. Na prawo i pod krzyżem i z dala od wielkich miast wciąż trudno o jakąkolwiek wiedzę na temat transpłciowości czy interseksualizmu, a lewica autorytetem nie jest.

„Gość Niedzielny” ma szansę dotrzeć tam, gdzie informacje rozprowadzane przez środowisko LGBT czy seksuologów dotrą nieprędko (i nie zostaną gładko przełknięte), a merytorycznie ten tekst jest naprawdę niezły i, co najważniejsze, napisany jest z szacunkiem wobec osób transseksualnych – nawet jeśli krytycznie wobec współczesności.

Więc naprawdę nie rozumiem, o co ten cały flejm. Ostatecznie ks. Dziewiecki TEŻ oswaja transpłciowość, tylko grupę docelową ma inną.

PS. Oczywiście w dyskusji dowiedziałem się już, że jestem cis, sugerowano mi też katolicyzm. Och, jak ja kocham być adwokatem diabła w środowisku LGBT!

Kategorie wpisu: AKTUALNE
« powrót

Dodaj nowy komentarz

Strony internetowe dla firm - szybko i za darmo!