Aktualności


SZUKAJ:

Miesięcznik "W drodze" o transseksualizmie.

2016-06-02 17:05:25, komentarzy: 0

Miesięcznik „W drodze” w czerwcowym numerze jako główny temat obrał transseksualizm. Na stronie pisma redaktor naczelny zachęca do lektury mówiąc o tym jak rzadko temat jest poruszany fachowo. Faktycznie gdy mowa o transpłciowości łatwo o ideologię, sensację i ogólniki. „W drodze jest wydawany przez wspólnotę dominikanów, których szanuję od lat. Tym chętniej, z ogromną nadzieją przyjęłam wiadomość o nowym numerze. Czytamy zatem :)

 

 

Zbiór tekstów otwiera Barbara Chyrowicz SspS, ogromny autorytet dla wielu. Już od początku widać olbrzymi research i zagłębienie się w temat na wielu poziomach. Autorka popełnia kilka błędów, łatwo jednak jej to wybaczyć ze względu na dyscyplinę z jaką obrazuje kolejne aspekty transseksualizmu, dbając o obiektywne przedstawienie sprawy. Wplątuje w opis niepotrzebnie drag queens i drag kings, którzy w rzeczywistości są przeważnie gejami lub lesbijkami, rzadziej heteroseksualni, nie mającymi przeważnie problemów ze swoją tożsamością w tak szerokim zakresie aby mówić o transpłciowości, choć części z nich na pewno to dotyczy, nie w tak szerokim jednak wymiarze jak sugeruje tekst autorki. Mój osobisty bunt budzi również wyliczenie zabiegów operacyjnych towarzyszących korekcie płci. Otóż nie każda kobieta przechodzi wszczepienie implantów piersi. Rosną one wskutek terapii hormonalnej i ogrom kobiet nie przechodzi w tym zakresie interwencji chirurgicznej. Podobnie jest z legendarnymi „amputacjami”. Pochwę wytwarza się ze skóry penisa a sromy z moszny i całkowita amputacja męskich narządów z bazowaniem na jelicie jest tutaj nie do końca prawdziwa. Tak jakby źródła informacyjne Pani Barbary nie były sprawdzone. Oczywiscie autorka poddaje na końcu również w wątpliwość ingerencję chirurgiczną jako istotne rozwiązanie problemu, sugerując jego nie dające się zbadać przyczyny, które pomimo zabiegów nie znikają. Owszem, cały proces jest niedoskonały i poniekąd do końca życia ponosi się konsekwencję własnej decyzji. Trudno jednak nonszalancko siać w czytelniku wąpliwość co do ich słuszności. Trudna droga jaką jest społeczna alienacja, cieżkie doświadczenie nietolerancji nie znika po zakończeniu formalnie administracyjnej i medycznej drogi korekty płci. Depresje, załamania są faktem, których źródła należy analizować, nie deprecjonując jednak ogromu dobra jakim jest możliwość procesu korekty płci w każdym wymiarze. Ogromnym plusem jest jednak obserwacja dotycząca faktycznych komunikatów jakie wypływają od osób transpłciowych na temat ich potrzeb i obserwacja iż nie są to fanaberie.

 

Kolejnym tekstem jest reportaż autorstwa Katarzyny Kolskiej. Bardzo solidna reporterska robota. Z ogromnym szacunkiem i empatią mamy przedstawione losy Marcina, transpłciowego mężczyzny. Do głosu zostaje dopuszczony on sam oraz jego najbliżsi, w tym matka. Ich słowa nie są zagłuszane zbędną narracja ze strony autorki. Mamy tu ogromną dbałość o to aby czytelnik poznał bohatera jak najlepiej i miał okazję wczuć się w jego sytuację bardzo szeroko. Terapeutka doświadczona w wieloletniej pracy z osobami transpłciowymi opowiada o tym jak wygląda świat takich osób oraz ogólny proces diagnostyczny i jego efekty. Miesiecznik „W drodze” wykazał się ogromną odwagą publikując tak obiektywny tekst w temacie dla wielu duszpasterzy, w tym współbraci, bardzo kontrowersyjnym. Ogromne brawa za to.

 

Wisienką na torcie jest wywiad redaktora naczelnego z księdzem Piotrem Morcincem. Od razu należy zaznaczyć, iż trudno trafić na tekst tak obfity w informacje w temacie jak ten właśnie wywiad. Ksiądz Piotr przedstawia ogrom zrozumienia jaki osobom transpłciowym się należy wyznaczając pewne granice moralne, które Kościół powinien wytyczać, uzbrajając się w czujność wobec nieznanego. Ma to wymiar okrutny gdy osoba transpłciowa uznawana jest za kogoś kto w gruncie rzeczy oszukuje siebie i świat, swych najbliższych. Czytamy o pewnej rodzielności, której osoba transpłciowa nie niweluje nawet korektą, jedynie łata na siłę coś co i tak do siebie nie pasuje. Szacunek należy się każdemu jednak kobieta np. blondynka z dużym biustem gdy chce być ochrzczona musi obrać imię męskie gdyż tym w istocie jest – mężczyzną. Czytając ten wywiad mamy wyłuszczoną pokorę Kościoła, który przyznaje się do swojej niewiedzy w temacie jednocześnie podkreślając tragizm „innego”, którego ból załuguje na uznanie, nie zmieniając moralnego osądu jego buntu wobec tego czym w istocie jest. A przecież domniemanie duchowej niewinności dopóki nie udowodni się winy powinno obowiązywać. Tak jest z tą pierwotną płcią diagnozowaną przez kariotyp, chromosomy, jakby ksiądz Piotr i siostra Barbara nie słyszeli o tym iż badania genetyczne potrafią zrobić psikusa nawet heteroseksualnym osobom nie mającym problemów z tożsamością ani wad fizycznych. Zatem ta podstawa jest dosyć chwiejna i w istocie to co wiemy często wydaje się dla Kościoła raczej niewygodne. Lepiej wytłumaczyć się ogólnikami odnoszącymi się do większości. Ksiądz Piotr mówi również o tym jak skrucha może otworzyć drogę do sakramentów choć furtką jest intencja oraz świadomość. Nie pasuje mu jednak zbyt liberalne podejście do rozeznania, które obluźnia moralne a Kościół powinien stać na ich straży. To wszystko czyni z empatycznie przedstawionych w reportażu bohaterów obiekty rozważań. Ich historia choć bolesna, według Kościoła nie może zaślepić zdrowego rozsądku. Co tutaj jest najważniejsze? Jak szeroki jest margines Kościoła? Kto na tym marginesie w istocie ląduje i dlaczego?

 

Przyznaję iż początkowy entuzjazm po przeczytaniu tych tekstów zastąpiło po jakimś czasie zderzenie z podłożem. Choć wyłożone delikatnymi, kojącymi ramionami Jezusa, wywołały trudne refleksje. Głos osób transpłciowych, choć pozornie wysłuchiwany gdzieś tam wciąż odbija się echem w próżni. Ich realne doświadczenie, choć według wielu duchownych zasługujące na poważanie, nie jest traktowane jednak z należytym szacunkiem i jako wyznacznik realnego stanu ich kondycji fizyczno- duchowej. Wielka moc tych tekstów tkwi zatem przede wszystkim w przybliżeniu nieznanego i pewnej furtce, choć czasami mam wrażenie, że to osoby transpłciowe trzymają stopę między drzwiami i framugą na siłę. Oby nie została zmiażdżona a otwierała się jak najszerzej. Polecam nowy numer „W drodze”.

 

Kinga Kosińska

 

 

« powrót

Dodaj nowy komentarz

Strony internetowe dla firm - szybko i za darmo!