Aktualności


SZUKAJ:

"Transpłciowość jest boska?!"

2014-03-01 16:47:33, komentarzy: 0


W idealnym,naturalnym boskim porządku osoby transpłciowe nie powinny istnieć,robią tylko zamieszanie i komplikują sprawy dziecinnie proste.Przecież są Adam i Ewa.Wszystko jest jasne.Mamy prostą wykładnię w tej historii nadającej bieg ludzkim myślom od wieków w kontekście cielesności,tego jak człowieki zostały podzielone aby żyły zgodnie z prawem boskim.Jedynym słusznym.Tak zostało napisane.Koniec kropka.Jakiś czas temu ktoś jasno mi wyłożył,że jeżeli osoba transpłciowa jest chrześcijanką to z góry powinna wiedziec jakie decyzje odnośnie swego ciała,tożsamości może podjąc a co winna zostawić Bogu.Jakie to wszystko proste.Ja nawet to rozumiem.Fajnie gdy mamy się czego trzymać,jedynej słusznej biologicznej prawdy.Nie ma innej.Bo przecież gdy my nie odczuwamy konfliktu z ciałem i tym jak jesteśmy społecznie postrzegani,z tym co czujemy zatem wszystko idzie w miarę naturalnie,poza okresowym buntem,chęcia ekspresji ale generalnie norma społeczna.Więc jak może być inaczej?Jeżeli mówią o jakimś cierpieniu wewnetrznym to Ci ludzie naprawdę albo przeżyli jakieś traumy i zostali okaleczeni przez życie,skrzywieni bo przecież to my i to co czujemy jest jedyną słuszną prawdą o płci.Zresztą w Biblii nic nie pisano o żadnych transseksualistach czy kimś takim?Skąd oni się w ogóle wzięli?Z góry można założyć,że na pewno sprawy związane z Bogiem są im absolutnie obce jak i On sam skoro wycinają takie numery buntując się przeciwko ustalonemu przez niego porządkowi.Wierząca osoba transpłciowa?Niemożliwe!Jak to?

 

Myślę ostatnio o początkach tego wszystkiego.Z mediów docierają informacje o transpłciowych dzieciach.O tym jak ważne jest już dla małego dziecka zsynchronizowanie tego co czują,jakie postępowanie,przynależność sprawia,że odnajdują się w rzeczywistości.Człowiek konfrontuje się z tym co go otacza.Pomaga to w określeniu siebie.Odnajduje swoje naturalne predyspozycje.Coś mu bardziej odpowiada,coś mniej.Pomiędzy dziećmi następują interakcje,które sprawiaja,że dochodzi do głosu,z czasem coraz bardziej to kim są.Przeważnie jest to proces,który nie przebiega w sposób drastyczny dla duchowego świata dziecka.Niestety wyostrzenie następuje gdy dziecko jest transpłciowe.Wtedy uwypuklają się róznice dla małego człowieka dotkliwe,wzbudzające w jego wnętrzu poczucie dyskomfortu.Naturalnym objawem jest gdy komunikuje to światu w sposób jaki jest dla niego osiągalny.Swoim postępowaniem może zmierzac w kierunku zabaw jakie go bardziej interesują oraz strojów jakie chce ubierać.Dzieci porównują siebie wzajemnie.U dziecka transpłciowego podział z góry ustalony może być odebrany jako bardzo niesprawiedliwy,krzywdzący,sprzeczny z tym jak się czuje.Dlatego ważne jest aby ze strony dorosłych nie odbierało sygnałów,że to co czuje jest nieprawidłowe gdy chodzi o ekspresję swojej tożsamości płciowej.Piszę o tym bazując na swoim własnym doświadczeniu,zdając sobie sprawę z róznorodności indywidualnych sytuacji.Dziecko wychowywane w rodzinie z „chrześcijańskimi tradycjami” jest zazwyczaj dzieckiem wobec,którego są stawiane określone wymagania.Mają one związek z przypisaną mu przy urodzeniu płcią.Chłopiec to partner dla ojca do gry w piłkę.Dziewczynka zaś to przyszła matka,żona.Oczywiście to ogromne uproszczenie ale sugerujące słusznie,że rodzice podświadomie mają swoje projekcje dotyczące funkcji jakie będą w społeczeństwie i całej rodzinie pełnić ich dzieci z racji swojej płci i współgra to z nastrojami kulturowo-religijnymi,znajdując w nich potwierdzenie.

 

Jest jakiś cel w tym,że przechodzimy drogę dzieciństwa.Nasze ciało pomimo różnic w budowie wykazuje bardzo dużo cech wspólnych wówczas.Dzieci obserwują,idą za swoim naturalnym instynktem płci przeważnie wspólgrajacym z tą cielesną i okresloną medycznie oraz prawnie.Zdarzają się jednak wyjątki jakim są dzieci transpłciowe.Zauważając swoiste odtępstwo od otaczającego świata jeśli chodzi o zaburzenie tożsamości płciowej dziecko uczy się również odbierać cały świat.Dowiaduje się zatem,że jest „coś”,”ktoś” nazywany Bogiem.Stworzył on świat,również jego dziecięcy świat,tak pogmatwany,skomplikowany.Rozwija się jego duchowość oraz to jak na swoją sytuację zacznie patrzeć,już wtedy,swoimi dziecięcymi oczami.Może rozwinąć się w nim poczucie winy,które z wiekiem zacznie narastać ale może równie dobrze przy wsparciu świata dorosłych narodzić się szacunek do tego kim jest i,że to co go rózni nie jest jego winą.Jest natomiast czymś czego przyzczyn wciąż poszukujemy jednak nie blokuje drogi do rozwijania się człowieka jak i wiary w sprawy,kwestie,które są dla niego ważne.W tym religijne,choć zgadzam się z poglądem,że w takich sprawach człowiek powinien decydować już jako dorosły.Jednak wierzę,że w dziecku można zaszczepić pewne wartości przeplatające się z wiarą,ogólnie pojętą duchowością i filozofią aby dało mu to siłę na przyszłość.

 

Najtrudniejszy jest okres dojrzewania.Rośnie świadomość własnej cielesności i jej ułomności.Kościół katolicki naucza,że jesteśmy na tym świecie głównie po to aby się rozmnażać,dawać życie.Osoba transpłciowa może w tym wszystkim poczuć się zagubiona.Przecież szuka własnej drogi.Wyznając tradycyjne wartości walczy o prawdę.Walczy o siebie.Poniekąd jest zmuszona zweryfikować to czego nauczyła się o świecie dotychczas i zbudować swój świat od początku.Nie znaczy to,że chce wyrzeć się swoich fundamentów.Gdy pojawiają się oznaki cielesne dojrzewania płciowego to czas obrzydzenia do własnego ciała jakie czuje większość osób transpłciowych.Świat bardzo łatwo może wtedy legnąć w gruzach.Pojawiają się dylematy na temat sensu życia i tego dlaczego jest jak jest.Jaki sens ma tak silny konflikt pomiędzy tym kim się człowiek czuje a tym kim rzekomo „musi” być?Właśnie!Dlaczego „musi”?Czy Bóg się bawi tworząc ludzką niedoskonałość?Kwestie takie wiążą się z zagadnieniami ogólnochrześcijańskimi i wykraczają daleko poza problem czysto transpłciowy.Człowiek dorosły ponosi konsekwencje własnych wyborów.Płaci za nie.Będąc więźniami społecznych stereotypów i czując więź z Bogiem wielu ludzi potrzebuje rady,otwarcia drugiej osoby na swoje problemy.Gdy dotyczy to materii duchowej,a w przypadku transpłciowości tak jest,dobrze byłoby móc porozmawiac otwarcie z osobą duchowną i nie czuć odrzucenia lub próby szukania oczywistych odpowiedzi na zagadnienia bardzo indywidualne.

 

Każdy ma swoją własną duchową drogę.Buduje ona w nas wolność.Jedni potrzebują do jej przebycia wsparcia osób duchownych,poczucia wspólnoty religijnej,inni nie.Każde doświadczenie jest niepowtarzalne i warto pamietać,że przekłamywany obraz zasad chrzescijaństwa nigdy nie zmieni faktu jakim on jest naprawdę.Miłość do bliźniego powinna być wylana u podstaw każdej więzi międzyludzkiej.Wszyscy jestesmy unikatami.Pamietajmy,że osoby transpłciowe nie domagają się specjalnego miejsca w swym wyznaniu,społeczeństwie.Chcą dać pewne świadectwo tego,że nie wszystko jest czarno-białe.Warto się na to otworzyć gdyż na wiele rzeczy my sami nie mamy wpływu.Tak jest w przypadku tych osób.Doświadczenie transpłciowości jest dla osoby nie mającej z tym osobiście do czynienia pewna egzotyką.Weźmy jednak pod uwagę fakt,że dla osoby transpłciowej również brak tych dylematów jest nie do pojęcia.Mam tu na myśli to,że tożsamość płciowa,zaburzona lub nie,istnieje przeważnie odkąd pamietamy i gdy mamy tu konflikt nigdy nie poznamy uczucia jak to jest urodzić się bez niego.Móc o tym nie myśleć.Skupić się na innych kwestiach zamiast tego.Jednak wiemy,że nie ma innej drogi niż pogodzenie się z tym.Dla wielu z nas jest to bardzo długi proces.Trwający niekiedy większość zycia.Jeśli nie całe.Wiara jest podróżą.To ciagłe zadawanie pytań,zaglądanie w głąb swego człowieczeństwa.Decyzje o ewentualnej korekcie są bardzo poważnie przemyzlane i stanowią wielkie wyzwanie dla człowieka,którego ta decyzja dotyczy.Gdy spotyka się na nabożeństwie z innymi wiernymi zanosi przed ołtarz to kim jest,swoje serce pełne wiary i wątpliwości.Gdy rozmawia z kapłanem jest podobnie.Chce zjednoczenia,wysłuchania,wsparcia,dialogu.Nic nie jest oczywiste i proste.Nie warto z ambony operowac formami pełnymi osądów,odrzucenia gdyż w ławach zasiadją również osoby lgbtq,które oczekują tego samego co pozostali.Jedności w Bogu i jego miłości.Gdy im się to odbiera to tym samym odbiera się sobie prawo do pełnienia swej posługi.

 

Wiele osób decyduje się na odejście z swoich wspólnot czując presję i osąd.Tak często jest z osobami transpłciowymi.Nie chcą oni się tłumaczyć z tego kim są,nie czując wsparcia a wręcz potępienie zostają wierni Bogu lecz w pewnej samotności.Jak wielka jest to strata dla wielu kościołów tego nie da się opisać.Wypowiedzi duchownych staja się obiektem kpin wśród osób lgbtq i przynoszą wstyd prawdzie chrzescijańskiej o miłości i prawie do niej.Sa to ludzie o niebywałym często bogactwie duchowym,bardzo mądrzy życiowo.Czują się zranieni przez swoje kościoły co dla nich powinno być prawdziwym powodem do wstydu i chańbą.Warto się na tych ludzi otworzyć.Okazją do tego jest serial „W obcym ciele” nadawany od 1 marca 2014 roku na kanale TVN Style o godz.20:55.Ta produkcja dokumentalna przedstawia osoby transpłciowe walczące o funkcjonowanie w środowisku swoim w zgodzie z prawdą o sobie.Upubliczniają swoje wizerunki oraz szczegóły z życia prywatnego aby propagować tolerancję i zrozumienie dla takich osób oraz dać obraz temu,że mają one podobne problemy do każdego z nas,wzbogacone o doświadczenie transpłciowości a nie będące jedynym sensem ich istnienia.Warto się z tym zapoznać.

 

Decyzje o przyjmowaniu środków hormonalnych,postępowaniu prawnym jak i poddaniu się różnym zabiegom wymagają ogromnej odwagi.Czy chrześcijaństwo również jej nie wymaga?Często wydaje mi się,że osoby wykazujące brak zrozumienia wobec osób trans zapominają o tym jak ważna jest prawda i jej poszukiwanie.Jaką podstawą jest miłość do siebie.Wiele dróg do niej prowadzi.Nie wszyscy poznamy wszystkie.Każdy ma swoją jaka jest mu w pewien sposób zapisana.Powinniśmy zatem tych prawd uczyć się od siebie nawzajem gdyż nie bazujemy tylko na historii ale chrześcijaństwo i jego karty zapisują się cały czas.Stoimy na tej samej skale i nie mamy prawa żadnego z naszych braci i sióstr z niej spychać.Zanim zatem rzucimy w kogoś ostrzem słowa i poczujemy się lepsi od niego zastanówmy się co wiemy tak naprawdę o tej osobie i jaki w ten sposób dajemy wyraz swojej wierze i temu czego nauczał Chrystus.

 

Dla każdego człowieka ekspresja jego tożsamości jest niezwykle istotna.Jesteśmy czymś znacznie więcej niż przypisana nam płeć.Być może na przykładzie osób transpłciowych i ogólnie ludzi nieodnajdujących się w granicach obydwu płci mamy dowód na to,że we wszystkich nas jest jakaś tajemnica,siła,która upomina się o siebie.Ta moc prawdy o człowieku,której nie da się przemilczeć.Domaga się ona uporczywie zwrócenia na siebie uwagi i bycia dostrzeżoną.Tranzycja osoby transpłciowej to dążenie do pewnego komfortu.Jego brak wywoływał przez lata udręczenie we własnym ciele.Jako obserwatorzy,uczestnicy życia ludzie przekonują się,że czegoś im brakuje,że ich los jest również w ich rękach i chcą ponieść odpowiedzialność za jego jakość.Sama wiem jaki ból odczuwałam w okresie dojrzewania gdy kompletnie nie mogłam się odnaleźć.Nie miałam z kim o tym porozmawiać.Pomagała mi modlitwa.Nie miałam pojęcia co się ze mną dzieje.Myślałam,że to co czuję jest nienormalne.Silna społeczna identyfikacja z dziewczynami.Zazdrość o to jak wyglądają,że są w swej rozwijającej się kobiecości tak swobodne a ja uwięziona i podczas procesu dojrzewania zmieniająca się w mężczyznę co nie miało wpływu na to jak się czuję duchowo odnośnie tozsamości a sprawiało jedynie ogromne cierpienie.W całym tym bólu jednak czułam się naturalnie w pewnym stopniu i wsłuchiwałam się nie tylko w siebie ale starałam się czerpac ze świata,z ludzi i poszukiwac odpowiedzi na moje pytania.Sam proces korekty płci jest bardzo niedoskonały.Nie da się w pełni odwrócić działań okresu dojrzewania ani odtworzyć funkcji biologicznych odczuwanej płci.Jest to mierzenie się z pewnym pragnieniem,które w tym ziemskim życiu jest niestety poza zasiegiem.Jednak jest możliwe ujawnienie się i otwarcie na świat w prawdzie o sobie.

 

Zrozumienie ze strony bliskich jest niezwykle istotne.Zwłaszcza Ci,którzy szerzą wśród ludzi Słowo Boże powinni sobie uświadomić jak istotna jest miłość w rodzinie.Biblia nie może być orężem nawołującym do osądzania swoich dzieci,rodziców,krewnych,bliźnich.Powinno się szerzyć otwartość na niepowtarzalność każdej pojedynczej historii ludzkiej.Gdy ktoś decyduje się na potomstwo nigdy nie wie z jaką nową historia się zmierzy.Powinien powitać ją z miłością i akceptacją a Kosciół jaki by nie był winien pełnić swą misję w nauczaniu o przyjmowaniu niezbadanych losów ludzkich z pokorą ale i odpowiedzialnością każdego z osobna za życie swoje i innych.Należy się wspierać,kochać.Świat zna wiele przypadków duchownych,którzy podczas pełnienia swej posługi odkrywaja własną transpłciowość a przecież studiują Słowo Boże.Nie możemy wyrokować za Boga.Nikt nie ma takiego prawa.Wiele wątków poruszyłam tutaj z grubsza ale ważne jest aby zastanowić się i kierować w życiu empatią i nie mieć przeświadczenia,że wiemy wszystko o tym kim jest człowiek.Bo to bzdura.Chrześcijanie powinni mieć tego świadomość.

 

Niestety osoby transpłciowe padają wciąż ofiarą niewybrednych żartów i ataków.W tym wychodzących ze środowisk katolickicj.Jest to dość niezrozumiałe,głupie i przykre.Zwłaszcza,że tak jak pisałam wiele z tych osób posiada bardzo rozbudowaną sferę duchową a ich trudne wybory są poprzedzane latami walki o siebie i szukaniu odpowiedzi na podstawowe pytania dotyczące życia,wiary w Boga,wątpliwości,strachu.Zresztą nigdy nie wiadomo z jakiej strony można spodziewać się ciosu.Środki masowego przekazu potrafią znienacka zaatakowac transfobią opisując przykładowo transpłciowe kobiety jako „byłych mężczyzn” co gdy przeanalizuje się źródło problemu nie jest zgodne z prawdą.Ciało ma być dopełnieniem nas jako ludzi.Predysponuje nasze role społeczne,życiowe ale nie może być ostateczną wyrocznią.Nie może zdominować ducha.Obraz jaki chcemy by w nas dostrzegano winien wypływac z środka człowieka.Jego wnetrze jest żywiołem duszy,która zwycięża to co cielesne i ciało musi się temu poddać inaczej tożsamość,nasze fundamenty zaczynają się kruszyć i człowiek traci grunt pod nogami.

« powrót

Dodaj nowy komentarz

Strony internetowe dla firm - szybko i za darmo!